Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

883-foto2.jpg

 

 

Historia:

 

 

 

Legenda na podeszwie

2007-07-12 Filip Praski

 

Kiedy niemiecki doktor zaprojektował pierwszą parę, nigdy zapewne nie przypuszczał, iż te buty staną się swoistą legendą i marką, z którą będą identyfikować się zarówno skini, jak i punki.

 

To kurtka z wężowej skórki. Symbol mojej osobowości i wiary w wolność jednostki... – tak brzmi najsłynniejszy cytat wypowiedziany przez Nicolasa Cage’a w „Dzikości serca” Davida Lyncha. Niezliczona ilość osób na całym świecie traktuje buty Dr Martensa z podobną czcią i namaszczeniem. Docsy to dla nich coś więcej niż tylko obuwie, to przedłużenie ich indywidualistycznej duszy, manifest osobowości...

 

Charakterystyczna miękka, powietrzna podeszwa, doszyta do wierzchu buta za pomocą markowej żółtej nitki oraz gładki czubek pozbawiony szycia na wysokości palców. To właśnie znaki rozpoznawcze klasycznych modeli Dr. Martensa wyróżniające je spośród setek innych ciężkich, roboczych butów. Kultowe obuwie kojarzone jest przede wszystkim z Wyspami Brytyjskimi, klimatem tamtejszych robotniczych dzielnic i uliczną modą. Jednak historia Martensów rozpoczęła się... w Niemczech.

 

(Nie)fortunny upadek

 

Klaus Maertens w czasie II wojny światowej był doktorem w niemieckiej armii. Po zakończeniu służby dla ojczyzny w 1945 roku lekarz umilał sobie czas szusując na stokach Bawarskich Alp. Jeden z przejazdów zakończył się dla niego dość niefortunnie, gdyż skręcił on stopę. W czasie leczenia wpadł na pomysł skonstruowania solidnego obuwia na miękkiej podeszwie, które przyśpieszyłoby jego rekonwalescencję. I tak powstał prototyp słynnego buta, jednak do 1947 roku nie odniósł on zbytniego sukcesu.

 

Punkt zwrotny nastąpił dopiero w momencie, gdy Maertens spotkał na swej drodze starego uniwersyteckiego znajomego, Dr. Herbert Funcka będącego pod dużym wrażeniem nowej technologii. Panowie postanowili rozszerzyć sprzedaż butów na większą skalę i jak się później okazało, ruch ten był strzałem w dziesiątkę, ponieważ już pięć lat później byli oni zmuszeni do otworzenia fabryki w Monachium. Z czasem dwóch przedsiębiorczych lekarzy postanowiło podbić światowy rynek obuwniczy. Zainteresowanie rewolucyjną technologią wyraziła rodzina Griggsów, która posiadała manufakturę R. Griggs Group Ltd. oraz chlubną tradycję produkcji uznanych butów. Griggsowie kupili prawa do wytwarzania obuwia na terenie Wielkiej Brytanii. Wtedy też Martensy zyskały pełnie swego rozpoznawalnego stylu, bowiem nadano im zangielszczoną nazwę, zaprojektowano logo, wprowadzono specyficzny żółty szew, a podeszwy stały się marką firmową.

 

Młodzież popiera

 

Najsłynniejszym i najpopularniejszym po dziś dzień modelem Dr Martensa jest poczciwy, ośmiodziurkowy 1460. Jego nazwa wzięła się od daty opuszczenia taśmy produkcyjnej przez pierwszego buta, czyli 1 kwietnia 1960 roku. Historyczne wydarzenie miało miejsce w Northampton.

 

Z początku największym uwielbieniem Martensy były darzone przez kwiat klasy robotniczej – pracowników fabryk, listonoszy, budowlańców czy policjantów. Szybko jednak urok nowego produktu dostrzegła młodzież brytyjskich ulic. Pierwszymi subkulturowcami polerującymi każdego poranka swe ciężkie buty okazali się mods. Robotnicze, ale bardzo eleganckie i schludne obuwie idealnie komponowało się z wyprasowanymi na kancik garniturami, parkami i perfekcyjnie przystrzyżonymi fryzurami. Martensy były też znakomitą propozycją na skuterowe przejażdżki, będące znaczącą częścią życia i filozofii modsów.

 

Pod koniec lat 60. z fuzji styli wymienionych wcześniej elegantów i jamajskich emigrantów, zwanych Rude Boys, powstał ruch skinheadów. Przywiązana do robotniczych korzeni grupa dumnej i sfrustrowanej młodzieży nie mogła zaadoptować do jakże ważnego w ich kulturze stylu innych butów niż Dr. Martens. Wszak najważniejszym w wyglądzie skinheada do dziś pozostaje robotniczo-chuligański, acz elegancki sznyt. Dodatkową popularność omawiane obuwie zyskało wśród nich z momentem wprowadzenia modeli z metalowym czubkiem, które pozwalało skutecznie bronić się lub atakować podczas wieczornych wypadów do miasta, na koncert czy mecz.

 

Wydawać by się mogło, że plugawa, obsceniczna punkowa rebelia z pogardą potraktuje kojarzone dotąd z eleganckim ubiorem Martensy, jednak o dziwo nawet w ich środowisku znalazły one swe miejsce. Z czasem postrzępione, pospinane agrafkami spodnie, krawaty, marynarki i trampki zaczęły być wypierane przez ramoneski, jaskrawe, półmetrowe irokezy i ćwieki. Do nowego outfitu punkowca idealnie pasowało skórzane, ciężkie obuwie wynalezione przez doktora Maertensa, tym bardziej, że tak jak w przypadku skinów, było one idealnym narzędziem do walki. Docsy z czasem stały się elementem młodzieżowej kontrkultury i wyrazem odmienności w szarym społeczeństwie.

 

Nuty i buty

 

Dużą renomę i kultowy status brytyjskie buciory zyskały wśród środowisk muzycznych. Legenda 2 Tone, formacja Madness postanowiła zamieścić zdjęcie poczciwych dziesięciodziurkowców Cherryred na okładce trzypłytowego box-setu „The Business - Definitive Singles Collection” zawierającego całą zawartość singli, bonusy oraz inne rzadkości dla kolekcjonerów i najzagorzalszych fanów.

 

Piosenki dotyczące słynnych Martensów wykonywała między innymi bardzo popularna u zachodnich sąsiadów kapela związana z nurtem Oi! - Böhse Onkelz oraz inna załoga z Niemiec – punkowy Die Kassierer. W 1996 roku amerykańska grupa Stars And Stripes w tytułowym utworze z płyty „Shaved For Battle” sparafrazowała nieco znany standard z „These boots are made for walkin” na „Our Docs were made for kickin”.

 

Również Polacy nie uciekają od tematu kultowego obuwia – wystarczy tu wymienić szczecińskich Analogsów śpiewających swojego czasu o „Hipisach w Martensach” czy znanych i cenionych w rodzimym środowisku The Gits (piosenka „Martens, Perry & Levi's” – opowiadająca o klasycznych markach, w jakie zaopatruje się typowy skinhead), którzy po raz pierwszy omawianego tematu podjęli się jeszcze jako Surowa Generacja.

 

Uznanie dla butów doktora Maertensa zaobserwować można również wśród skrajnej prawicy – za pośrednictwem internetu do nabycia jest płyta pt. „My Hatred” kapeli Dr. Martens Skinheads, prezentująca na okładce zamaskowaną postać w koszulce neonazistowskiej organizacji Blood & Honour.

 

Co ciekawe jednak Docsy nie są przedmiotem zainteresowania jedynie Punków i Skinów. Alexei Sayle, brytyjska persona związana z filmem, radiem, telewizją i piosenką w sitcomie The Young Ones wykonywał z zespołem Radical Posture utwór „Doctor Marten’s Boots”.

 

Made In China

 

47 lat istnienia firmy to jednak nie tylko pasmo wiecznych sukcesów, systematycznego polepszania wizerunku i utrwalania kultowości marki. Pierwszym dużym zgrzytem w długoletniej historii Dr. Martensa było zamknięcie na początku XXI wieku wszystkich fabryk w Wielkiej Brytanii i przeniesienie interesu do Tajlandii i Chin. Przeszło tysiąc zatrudnionych w fabrykach ludzi zmuszonych było znaleźć nową pracę. Od tej pory miłośnicy Docsów nie mogą już z chlubą pokazywać na swych podeszwach napisu „Made In England”. Wielu użytkowników twierdzi, że jakość butów gwałtownie spadła - przestały cieszyć się swoją długą żywotnością i odpornością na urazy. Toteż niezadowolona klientela zasiliła w dużym stopniu szeregi konkurencji. Zmiany były jednak niezbędne, ponieważ w 2001 roku strata firmy wyniosła aż 30 milionów dolarów, a przeniesienie fabryk zapewniło mniejsze koszta robocizny i wytwarzania butów.

 

Kolejne kontrowersje związane z firmą wystąpiły w maju tego roku, kiedy ruszyła kampania reklamowa przedstawiająca wizerunki nieżyjących muzyków. Joe Strummer, Joey Ramone, Sid Vicious oraz Kurt Cobain przedstawieni zostali jako aniołowie w niebie mający na nogach buty Martensa. Problem polegał jednak na tym, że firma nie otrzymała zgody na wykorzystanie podobizn zmarłych artystów, a reklama mimo to ukazała się w muzycznym "Fact Magazine" po tym, jak jeden z pracowników wydał pozwolenie na jej publikację bez uprzedniego porozumienia się z zarządem Martensa. Z kolei pracownik agencji reklamowej Saatchi & Saatchi zamieścił ją w internecie. Po rozpętaniu burzy drogi producenta butów i agencji rozeszły się, a dyrektor generalny firmy - David Suddens publicznie przyznał się do popełnienia błędu.

 

Marka dla każdego

 

Z biegiem lat Martensiaki stały się jedną z wielu ikon popkultury. Na swych nogach miały je takie osobistości, jak papież Jan Paweł II czy Madonna. Niemal w każdym większym mieście dostrzec można parę Docsów przemierzającą chodniki czy też można odwiedzić firmowy sklep z bogatą ofertą renomowanej marki. Co roku firma wypuszcza nowe modele swych butów. Dr. Martens to już nie tylko ciężkie obuwie, ale też sandały, klapki czy eleganckie półbuty zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. A same glany nie są propozycją skierowaną wyłącznie do robotników, skinów, punków czy zanikających modsów. Kolorowe, pomalowane w barwne roślinki lub inne bajeczne wzory buty można zauważyć też na nogach dzieci kwiatów czy zasłuchanych w Pink Floyd studentek.

 

Ostatnie wydarzenia nadszarpnęły nieco budowany od wielu długich lat wizerunek firmy, stały się brzydką rysą na czystym i gładkim czubku Martensa, jednak sądzę, że nie wyrządzi to zbyt wielu szkód i nie pozbawi marki jej wiernych miłośników. Wszak Docs to obuwie niemal niezniszczalne. Poza tym to przecież symbol, który wydawać by się mogło, nigdy nie przeminie.

 

Filip Praski

 

źródło:

http://relaz.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A takim powrotem do "korzeni" jest model vintage, który ponownie zawitał do Anglii. Martensy vintage są droższe od "zwykłych" chińczyków no i Polsce trudniej dostępne.

 

Ps. Witam na forum.

Edytowane przez vaver

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SS11_Story_header_674x115_vintage.jpg

 

The Vintage collection is handcrafted in the original factory (Wollaston, Northamptonshire, England) by cobblers using the original construction techniques that were first developed in the 1960's. Drawing from our archives, it includes reincarnations of our Original styles, the classic DM’s tassel loafers and the much-loved Capper boot, which first appeared in the 1980’s.

 

 

 

Nawet nie wiedziałem, ale już doczytałem ;)

Dzięki za ciekawe info. Fajnie, że coś się zaczyna szyć i w Europie :)

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodatkowo modele "martensopodobne" produkowane są w Anglii przez NPS - np.: marka Solovair. A i maszyny używane do produkcji jakby te same.

 

 

Sam w nich pomykam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawa sprawa - i jak oceniasz je z punktu widzenia użytkownika w porównaniu do Dr.Martens ?

 

Widzę, że i buty eleganckie NPC szyje:

 

advert_timeless_classics.jpg

 

Glany wiem, że są już u nas, a czy z półki klasycznej elegancji też już coś w Polsce jest osiągalne?

 

pozdrawiam

d

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega ładnie zaczyna o ludzkich butach - to nie Admin musi wylecieć z tak pięknym plakatem :p:D

Chętniej bym zobaczył solidne porównanie Model vs Model niż różnicowe ,skrajne i dywersyjne wręcz zapytanie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i racja, ale zaciekawiło mnie po prostu, a plakat to niewątpliwie przykład klimatu, którego od jakiegoś już czasu szukamy - może też podesłać chłopakom od grafy? ;)

 

Ale wracając do tematu, zabieram dzieciaki na Przystanek Woodstock to i może jakie glany kupię, bo stare Martensy oddałem Szwagrowi i skradziono z pode drzwi ;) Dziwne, bo pomalowałem je dla hecy na biało i fajnie wcale nie wyglądały ;)

 

Zatem czekamy na porównanie:

 

1) Dopasowanie i komfort użytkowania?

2) Jakość skóry?

3) Trwałość?

4) Cena?

5) inne ...

 

Plusy / minusy każdej z opcji?

Mile widziane fotki i wizualizacje ;)

 

:)

 

pozdrawiam

d

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja obiema nogami jestem ZA .

 

A co myślałeś że białego na czarno się nie da przemalować ?

Się nowy właściciel sprofanowanych na biało martensów zgłosi do mnie to przemaluję je tak że eks właścicielowi łza poleci z żalu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No już mi poleciała cholera, bo ja w nich i biwaki wszystkie młodzieńcze zaliczyłem i na studniówce balowałem i do garnituru na ślub ubrałem :) Wartość sentymentalna i tak nagle ... ;(

 

Tylko nie donoś chłopakom od klasycznej elegancji, bo mnie zglanują ;)

 

No, ale niech tam komuś dobrze służą, może naprawdę były potrzebne :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pocieszasz się tą "potrzebą" i widzę ,że teraz masz żal do siebie za profanacje na biało :D

Ale dajmy dojść koledze do głosu bo się zamknie nam w sobie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Całkiem miło się czyta. ;)

 

A w temacie: to w sumie (Solovair i Martens) bardzo podobne modele. Tzn. te "klasyczne". A i są ze sobą mocno spokrewnione w kołysce:

 

NPS shoes are known for their goodyear welt technology and use it in all their shoe production, this particular technique is needed to fix the Solovair sole onto "Soft Sole Suspension" boots and shoes. Shoe manufacturer R. Griggs Group Ltd. had the patent to produce Dr.Marten boots but not the technology so in 1960 Griggs and NPS collaborated to create a boot using a Solovair sole and a Griggs boot, the result was the now iconic Dr. Marten boot.

źródło: Link (jeżeli wierzyć wikipedii ;) )

 

Noszę trzecią parę Solovair`ów - w jednym przypadku nastąpił "dziwny" ubytek lica, pomimo stosowania środków naszego kochanego DANBISu. Ale wygodne buty, porównywalne do starych Martensów (ale wszystko co stare lepiej się wspomina)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja mam doświadczenie tylko ze starymi Martensami. Znaczy się jak teraz kupię to już nie będę tak szczęśliwy jak niegdyś? :)

 

Dziwny ubytek lica, mimo stosowania właściwych środków? To ja subiektywnie do takiego lica nie mam zaufania :)

A może pokaż fotkę na czym feler polega i czym konserwowałeś konkretnie?

Może coś poradzimy, albo znajdziemy genezę problemu? :)

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dwóch pozostałych parach było (jest) wszystko ok. Może jakiś przypadek losowy.

"Odpadł" całkiem spory kawałek i zostało to "coś" pod spodem. Buty były dopieszczane, na środkach do butów to nie oszczędzam :p Tutaj stosowałem Mink Oil - więc chyba ok? A i na 100% nie było to uszkodzenie mechaniczne. Zdjęć brak, bo... buty już pomaszerowały sobie.

 

 

Ale wracajmy do Martensów. Szkoda, że model vintage jest nieobecny w kraju. Na allegro można je kupić ale tylko od osób zza wielkiej wody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Allegro niby są, ale tylko niskie. Ja byłbym jednak skazany na ebay, albo bezpośrednio w Wysp. Pojutrze będę akurat, zatem jak chwilę znajdę to, aż wejdę do sklepu, a jak się zakocham to kupię "8 dziurek" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam mam pewien problem

chcę kupić "docsy" ponieważ moje stare (16 lat) zostały bezczelnie skradzione spod drzwi

1. Mam do wyboru model 1460 (bez blachy) i 1920 (z blachą) które są lepsze (osobiście miałem z blachą 8 dziurowe a w 1460 nie ma blachy a w 1920 jest blacha)

które mogą być lepsze 1460 czy 1920?

2. Czy to prawda że Dr. Martens strasznie zszedł na jakości?

3. Jak to teraz z konserwacją (moje stare "16tki" były pastowane może z 5 lat temu :D)

 

 

 

Proszę o pomoc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

 

Dylemat dość banalny z blachą czy bez smile.gif

 

1) Jak dla mnie 1460 to klasyka gatunku i ja bym decydował się na te, co nie znaczy, że to lepszy wybór. Ja po prostu nie lubię dźwigać dodatkowych kilogramów wink.gif

 

2) Różnie, różni prawią. Zszedł nie zszedł wink.gif Większość firm na rynku dopadł kryzys, ale jest opcja, pt. kolekcja Vintage Made in England - temat poruszany w tym poście i nawet 1460-tki na filmie:

http://www.wbutach.p...ndpost__p__1285

 

3) Do czyszczenia i pielęgnacji zaproponowałbym 2 zestawy (do wyboru):

 

A. Saphir:

zestaw_saphir5.jpg

http://multirenowacj...e-saphir-5.html

 

B. Tarrago:

zestaw_tarrago_1.jpg

http://multirenowacj...-tarrago-1.html

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich, na forum tactical.pl zgodnie z tamtejszym zwyczajem suszyłem głowe Axe'mu pytaniami na temat butów, skierował mnie z pytaniem o buty firmy Dr Martens tu na to forum, a dokładnie do tego wątku.

 

Pozwolę sobie zacytować (po kosmetycznych korektach) oryginalną wiadomość, oto ona:

Mam pytanie o dwa rodzaje skóry. Chcę kupić buty firmy Dr Martens (w ogóle warto? Mnie te wszystkie pseudoopinie w internecie, można się śmiać, no nawet jakoś i przekonały, no ale nie zapominajmy, że to przecież internet.)

 

Zastanawiam sie nad modelem Holt: http://www.dmusastore.com/p-3759-holt.aspx w wersji "Bigfoot" (nazwa skóry, clue tej wiadomości, zaraz do tego dojdziemy) w wersji kolorystycznej "Tan" (jest jeszcze "Dark brown", ale nie odpowiada mi, link przedstawiam, bo lepiej widać fakturę skóry: http://www.dmusastore.com/p-3758-holt.aspx )

 

Istnieją też wersje tego buta ze skóry jakby "bardziej" licowej (nie wiem jak to opisać, gładsza jest po prostu niż z "Bigfoota" i nazywa się inaczej: "Burnished Servo Lux" dla tych brązowych o zdaje się większym połysku: http://www.dmusastore.com/p-3197-holt.aspx i "Alsina" dla tych czarnych o mniejszym http://www.dmusastore.com/p-3196-holt.aspx )

 

Teraz. Jak się nazywa fachowo ta skóra "Bigfoot"? (o takiej jakby "groszkowanej" fakturze, jak niemieckie ładownice skórzane do K98) Bo muszę rozważyć ich zalety i wady. Na pewno "Bigfoot" w kolorze "Tan" ma plus za wygląd. Ale jak jest z paroprzepuszczalnością takich skór? Wytrzymałością? Wodoodpornością? Impregnacją i konserwacją? Żywotnością?

 

Lepszy jest "groszkowany" "Bigfoot" czy licowy "Burnished servo lux"? ("Alsina" jest tylko czarna dlatego stawiam ją na końcu).

 

Oczywiście w kontekście użytkowania w szeroko rozumianym "terenie".

 

Zakończeniową formę "błagalną" do Axe sobie podaruję na publicznym forum, ale muszę przyznać, że potrzeba zakupu butów jest w moim przypadku priorytetem (bo nie mam w czym chodzić :D oprócz pary adidasów...)

 

Pozdrawiam, Jarek.

 

PS: to prawda, że jakość produktów Dr Martensa się tak znacznie pogorszyła? Furorę swego czasu robił ten żołnierz SAS (bądź SBS) w okolicach Tora Bora w 2001 roku, noszący właśnie Holty (tan bigfoot) dr martensa.

post-106-0-60543900-1318706890_thumb.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mój koński łeb ...

 

Gładsza licowa to lepsza licowa - ale może być też walcowana .

Inna licowa może być też walcowana ale z fakturą albo inny zupełnie rodzaj skóry .

Natomiast mnie urzekają coraz bardziej i [brak emota śliniącego się gębala] te oto http://www.dmusastore.com/p-3197-holt.aspx

 

Fakturowanie a również farbowanie czasami ma na celu ukrycie wad skóry zwyczajnie - może i nie sa to wady mocno poważne ale zawsze - na tych brązowych wszystko było by widać jak na talerzu a i ba o dziwo tańsze nawet chyba - mało tego zrobić można z nimi praktycznie wszystko - nubuk albo i nawet na czarno pierdyknąć .

Hmm

Ja bym przemyślał sprawę - wiem że czarne to taktycznie jedyny słuszny kolor - ale brąz wg mnie ma w sobie duszę fajniejszą i możliwości bez liku nawet po latach .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam po swojemu słałbym zapytanie do źródła o dokładne preferencje i techniczne aspekty dotyczące skór. Firmy chętnie chwalą się takimi informacjami.

 

Po mojemu:

Jeżeli już miękkie, delikatne, zamszowe, nubukowe i pochodne to przede wszystkim na suche warunki.

 

Licówka uniwersalnie i na suche i na ekstremalne, ale zaprawiona tłuszczowo, tylko zyska na urodzie, a wilgoć nie ruszy.

Ponadto licowe, łatwiejsze w utrzymaniu i estetycznie jakoś bardziej mnie przekonują.

 

Czarne miodzio, ale jeżeli w istocie jest taka różnica w cenie, to brałbym te brązowe, bo prezentują się równie wybornie, a poza tym nie o wygląd chyba tu chodzi :)

Mój faworyt zatem:

http://www.dmusastore.com/p-3197-holt.aspx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednakże zapytaj może o te poprzednie bo istnieje prawdopodobieństwo wykonania ich ze skóry kangura - stąd taka rozbieżność w cenie być może .

Skóra kangurza ma ogromny plus - mocniejsza od bydlęcej kilka razy nawet - ale mnie tak samo na oko kuszą te co i nie_problem pokazuje .Ale buty maja być na nogi nie na oko ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę, tam jest przecena po prostu. Brąz kosztował ponoć 120$, ale z definicji czerń zazwyczaj lepiej schodzi :) No, ale lepiej w istocie mieć pewność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w związku ze zmianą pogody ten model - z ostatniego linku powyżej - do mnie przemawia.

Pytanie do znawców - gdzie w Warszawie można obejrzeć te buty w sklepie?

 

13616200.L.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ano właśnie. Spojrzałem zwyczajowo na Allegro i jak już jest to wysyłka z USA:

http://allegro.pl/listing.php/search?category=0&sg=1&order=bd&p=1&string=martens+holt&change_view=1

 

Zatem, domyślam się, że będzie ciężko je u nas namierzyć i spokojnie obejrzeć. Niegdyś miałem podobny problem, bo napaliłem się na jakiś model i owszem, któryś ze sklepów w Stolicy zaoferował, że ściągnie na zamówienie - no, ale ja nie byłem na maksa zdecydowany i chciałbym najpierw podotykać :)

 

No, ale może ktoś, gdzieś widział. Ja byłem ostatnio w sklepach dwóch bodajże Martensa i Holt nie rzucił mi się w oczy, także raczej nie było :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

za 72 USD jestem zdecydowany je kupić - czy ktoś chce również w tym sklepie zrobic buy?

 

Pytanie nr 2 do znawców - rozumiem, że jak przymierzę coś podobnego na miejscu to szansa na nietrafienie z numerem jest mała .. ? chyba te fabryczne kopyta pomiędzy butami tego typu nie powinny się drastycznie różnić / - czy ktoś się orientuje - tęgość jest jakaś standardowa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.